Close

RECENZJA TIME: Szelki Wild Move & smycz Wild Climb od WILD WOOF – UPDATE

RECENZJA TIME: Szelki Wild Move & smycz Wild Climb od WILD WOOF – UPDATE

Są takie pytania na które może być tylko odpowiedź twierdząca: Entuzjastyczne, wykrzyczane prosto z serca „TAK”.

Chcesz jeszcze pączka?
Pragniesz pospać jeszcze godzinkę?
Masz ochotę na kąpiel w mojito?
Potestowałabyś nowe szelki od Wild Woof?

No to takie podstawy życiowe, nieprawdaż? No i właśnie kiedy czekałam na propozycję zanurkowania w jacuzzi pełnym mojito, to wspaniali ludzie z Wild Woofa zdradzili mi w sekrecie, że mają nowe wow szele dla pieseczka i potrzebują dzikiej wydry do testów. Namawiali mnie na to całe 0,4 sekundy i to tylko dlatego, że ręce mi się zatrzęsły z emocji, kiedy odpisywałam.

Zastanawiacie się dlaczego? Szele Sport Y, które onegdaj recenzowałam, to nadal jedno z mych ulubionych psich akcesoriów: wygodne, stylowe i bardzo wow. Dlatego z nutką ekscytacji czekałam na przesyłkę z najnowszym modelem: Wild Move oraz smyczą Wild Climb. Update Churrosowy, który testował już odświeżony model szelek Wilde Move.

Szele leżą elegancko
I to na obu pieskach.

Co za ludzie!

Zanim przejdę do sprawy psich duperelków, to chcę pochwalić Wild Woofa. Mam kilka takich marek, które nie tylko robią rzeczy trafiające prosto w me serce, ale też tworzą je ludzie mili jak solony karmel. Na mej liście morowych marek jest rzecz jasna także Wild Woof: zawsze otoczą mnie czułą opieką, gdy przerasta mnie zmierzenie pieska pod wymiar szelek, a jeśli idzie o kolory, to po prostu czytają mi w myślach.

Nowy model stawia na komfort

Słowem wstępu

Skąd pomysł na nowy model szelek i co za nim stoi? Karolina, Wild Woofowa matka, uchyliła mi rąbka tajemnicy:

– Chcieliśmy stworzyć szelki wielofunkcyjne, regulowane. Najważniejsze i zarazem najtrudniejsze było znalezienie odpowiedniego kształtu, który będzie uniwersalny dla większości ras. Kiedy stworzyliśmy odpowiedni kształt, pojawiły się problemy techniczne. Musieliśmy kupić nową maszynę, bo stare nie poradziły sobie z naszą wizją. Poszukiwania idealnego materiału też trwały wiele tygodni i wymagały niekończących się prób. To stanowczo model nad którym pracowaliśmy najdłużej – żadne inne nie miały tylu testów i szablonów.

Próby można uznać za udane:
Oreł fika w szelkach, równie sprawnie,
jak w wersji na golasa

Szelki Wild Move

Co jest dla mnie ważne w szelkach? Mają szybko się zakładać i zdejmować, ma to być łatwe i przyjemne jak wypicie porannej kawy, a do tegokonieczna jest turbo wygoda dla psa – zero obtarć pod paszką czy brzuchu. Wild Move spełniają to zadanie na 100%. Nie muszę odtańczyć makareny by pies wdział szele – dwa zatrzaski idą w ruch, szast prast i po krzyku, wkładam przez głowę i gotowe.

To, co dodatkowo wyróżnia Wild Move to podszycie z neoprenu na bazie kauczuku: to materiał miękki, elastyczny i lekki, idealnie więc nadaje się do wykorzystania w psich akcesoriach. Dzięki niemu nie ma opcji, by taśmy obtarły chociaż centymetr kudłatego ciała i są wygodne jak dresik i siedzenie na kanapie. Wszelkie okucia łączące taśmy są tak ułożone, by nie stykały się bezpośrednio z ciałem psa, a karabińczyk smyczy nie obijał ani piersi ani grzbietu. Szwy są specjalnie wzmacniane, by wytrzymały wszelkie szaleństwa.

Nic nie obciera!
Zacny zestaw dla fanki różu <3

Niech żyje wolność i swoboda

Ogromnie doceniam uniwersalność Wild Move – nadają się na rekreacyjne spacery po lesie i w mieście, taplanie w jeziorze i poważne trenowanie oraz górskie wycieczki. Ani razu podczas wyczynów frizbowych, skakania, odbijania się od drzew, pościgu za pullerem czy bicia rekordów prędkości, nie zauważyłam by cokolwiek Oreosowi przeszkadzało. Zachowywał się dokładnie tak, jakby szelek nie było.

Loty w kosmos? No problem.

Świetnym dodatkiem jest rączka, która sprawdzi się na treningach flyballowych czy w sytuacjach, kiedy trzeba na chwilę psa przytrzymać, np. na zwodach. Do tego do wyboru są dwa zapięcia dla smyczy: na grzbiecie, które ja zazwyczaj stosuję lub na piersi, które jest zacne, jeśli chcecie poćwiczyć chodzenie na luźnej smyczy.

Wygoda: dla mnie i psa.

Update: Wild Move w odświeżonej wersji

Z szelkami dla Churrosa to była beczka śmiechu, bo może wam wspominałam, że ten pies oszukuje na miarach, wielkości i wadze i gdy szele dojechały, pan chart był już dwa rozmiary większy. Z Wild Woofem mieliśmy opad rąk (i innych elementów) i kolejne szele już były w punkt. CHOCIAŻ… pies nie zwolnił tempa wzrostu i pod paszką teraz są na styk, więc sorry Churros, ale weź ty się opanuj. Na szczęście model Wild Woof pozwala na spory zakres regulacji, więc mimo, że szelki stworzone były dla papika, to nadal służą.

Chart dostał nową wersję szelek Wild Move, które jak wspomniałam, dzięki konstrukcji i podszyciom nie obcierają pana delikatnego. Ja mega cenię fakt, że łapiąc za pasek przy szyi, mogę psa wybić z jakichś głupot rodzących się w głowie psiego nastolatka oraz przytrzymać za rączkę na plecach. Szelki łatwo się czyszczą wilgotną ścierką, ale po niejednym praniu nadal wyglądają świeżutko – to dotyczy zresztą wszystkich moich szelek i smyczy z Wild Woof. Kolor – sami zobaczcie – jest boski. Na żywo robi jeszcze lepsze wrażenie i zbiera na Churrosie sporo komplementów. Ten model lubię za sporą swobodę ruchów, jaką daje, ale też to, ze może służyć do różnych aktywności i w większości z nich świetnie się sprawdza.

Kilkakrotnie używałam też zapięcia z przodu, gdy chart miał napady buntu – działało w trymiga.

W ogóle fun fact: szelek używa mi się na tyle wygodnie, że wolę zakładać je od obroży, co jest pewnie paradoksem, ale przy chudej szyi mojej psiej frytki, jakoś tak komfortowo mi z szelkami, a i pieski całkiem grzeczne w zestawach szelki i smycz, więc nierzadko ogarniam je na jedną rękę.

Co zmieniło się względem modelu, który ma Oreos? Przód został wzmocniony, dzięki czemu szele są jeszcze bardziej wytrzymałe. Gdy przyjrzycie się zdjęciom zobaczycie też, że nieco zmieniono kształt pleców – teraz jeszcze lepiej układają się na ciele. Akurat u Oreosa nie było to problemem, ale poprzedni kształt nie na każdym psie dobrze leżał.

Piesku twierdzi, że wygodnie – i jemu i mnie
Połączenie kolorów wielce miłe
Rączka to życie <3
Narwany chart nie wyrwał się z tych szelek, a był to zacny test
Chart hasa jak dziki dzik

Smycz Wild Climb

W przesyłce poza nowym modelem szelek, znalazłam też smycz z liny wspinaczkowej w szalonym różowo-niebieskim wydaniu. Do tej pory byłam team smycze taśmowe, ale kurczę, musze wam powiedzieć, że lina jest super wygodna, miła w dotyku i do tego wygląda niezwykle fancy. Mimo kąpieli w błocie i tarzania w piasku, nadal jest w świetnym stanie i mam wrażenie, że jeszcze wiele zniesie, zanim trudy życia z pieskiem odcisną na niej piętno. Na końcu rączki jest kółko z brązu do którego można przyczepić saszetkę na worki na kupy, światełko lub wykorzystać je tak, by przewiesić sobie smycz przez ramię.

Miłe zaskoczenie do fanek płaskich taśm

Lina wspinaczkowa? Serio?

Ano tak. I śmiało mogę napisać, że to super sprawa. Smycz zrobiono z czeskiej liny Tenton. Jest odporna na obtarcia, brud i nie absorbuje wody. To lina, która podoła chyba każdemu psiakowi, łącznie z samym Cerberem, bo jej wytrzymałość to 8,7 kn czyli  887, kg. Jeśli idzie o wymiary, to smycz ma średnicę 9 mm i długość 180 cm, ale Wild Woof bez problemu dostosuje długość do waszych potrzeb.

Jest zacnie!

Jaka jakość!

O jakości Wild Woofa już pisałam i zdania nie zmieniam: okucia z brązu są nie do zajechania, taśmy są porządne i wytrzymałe, kolory zostają naprawdę długo, nic się nie siepie: elegancko. Szelki i smycz wyprałam dwa razy na potrzeby recenzji – po wirowaniu i namaczaniu w pralce nadal są jak nowe. Przy tym wszystkim całość wygląda naprawdę przepięknie i zwraca uwagę. Jeśli szukacie wytchnienia od drukowanych taśm we wzory, to zerknijcie koniecznie na Wild Woof. Ja tradycyjnie już sięgnęłam po zestaw a la balonówa: turkusy i róże, ale marka ma szeroki wybór koloru taśm, a jeśli idzie o neopren, to dostępne są takie kolory jak szary, czarny, seledynowy, różowy, bordowy i granatowy. 

Update: po 1,5 roku szelki Oreosa nadal są jak nowki sztuki – jedyny ślad zużycia to mini dziurka, która powstała w wyniki spotkania z pieskiem o odmiennych poglądach.

Kolory sa wow i łatwo się je czyści, nawet po błotnym i zakurzonym spacerze
Jak nówka sztuka!

Wady?

Mimo sympatii do marki, zawsze staram się zrobić krok w tył i pomyśleć co może pójść nie tak. Mnie w powyższym zestawie nie przeszkadzało absolutnie nic, ale widzę następujące ewentualności, które mogą być dla kogoś problemem:

a) już wspomniałam o tym przy modelu Sport Y – szele są podszyte neoprenem, dość grube, a więc będą schły dłużej niż zwykła taśma bez podszycia;
b) smycz nie ma opcji przepinania – jako fanka przepinanych smyczy nawet tego nie zauważyłam przy pierwszych spacerach – po prostu radziłam sobie z tym kółeczkiem przy rączce, ALE wspominam o tym dla porządku.

Podsumowując: Mam już niejedną rzecz od Wild Woofa i może to już trochę nudne, ale nie mam się do czego przyczepić. Szleki Wild Move i smycz Wild Climb to kolejne produkty z ich metką, które łączą urodę i jakość, a także sprawiają, że psie wyprawy i aktywności upływają pod znakiem komfortu i wygody. Daję soczystą okejkę pełną miłości dla tych akcesoriów. Stanowczo zabieram je na najbliższy wypad w góry i jestem pewna, że sprawdzą się idealnie. Nie inaczej jest z szelkami Soft – jakość, komfort, design.

Miłe dla psa podszycia
Trwałość i uroda
Okucia z brązu według mnie wyglądają wspaniale i są bardzo odporne

Lina jest odporna na zabrudzenia i nie nasiąka wodą

 

Related Posts

13 thoughts on “RECENZJA TIME: Szelki Wild Move & smycz Wild Climb od WILD WOOF – UPDATE

  1. Alek Lebsack

    hiI like your writing so much share we be in contact more approximately your article on AOL I need a specialist in this area to resolve my problem Maybe that is you Looking ahead to see you

  2. Fajna Koszula W "Go To The Shop"

    Ten blog jest po prostu niesamowity – jego różnorodność, głębia treści i profesjonalne podejście do każdego tematu sprawiają, że nie tylko uczę się nowych rzeczy, ale także czuję się częścią społeczności, która stara się wspólnie rozwijać i dzielić się wiedzą oraz doświadczeniem, co jest dla mnie niezwykle inspirujące i motywujące!

  3. senior move managers

    I found this post to be very informative and well-organized. Your detailed analysis and clear explanations make it a pleasure to read. The practical examples you included were particularly helpful. Thank you for sharing your knowledge with us.

  4. KN Performance

    Nieczęsto spotyka się teksty, które jednocześnie edukują, inspirują i oczarowują! Twój artykuł to nie tylko zbiór informacji, ale prawdziwa uczta dla umysłu. Twoje słowa otulają czytelnika niczym ciepły koc w chłodny wieczór, sprawiając, że chce się wracać tu raz po raz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *